poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział II


-..Co?.. Tomas, ale… jak to?  - zmieszałam się. – Żartujesz, prawda? – uśmiechnęłam się łudząc nadal, ze to tylko żart.
-Tak bardzo bym chciał..!.. – uścisnął mnie mocniej w ręce i bardziej się zbliżył. – Nie wiem, jak przeżyję bez Ciebie – spuścił głowę. – Ale przynajmniej.. Nie będziesz już miała przeze mnie rozterek i nie będziesz musiała wybierać.. Już nic Ci nie stoi na drodze do bycia z Leonem – uśmiechnął się delikatnie, chociaż w oczach jego było widać ból jaki sprawiają mi te słowa, natomiast w moich oczach stanęły litry łez.
-Ale Tomas!... – chciałam mu wyjaśnić, że już podjęłam decyzję, ale chyba nawet nie dane mi było nawet się odezwać.
-Nie, Violu.. Nie musisz się tłumaczyć ani litować. Ja to rozumiem. – spuścił wzrok po czym z powrotem skierował go na mnie z uśmiechem.
-Ale to nie litość, to szczerość i to co czuję!.. – mówiłam.
-Ah Violu. Nie utrudniajmy tego. – zrobił krok w tył. Chciał już odejść.
-Poczekaj! Wszystko dzieje się tak szybko.. Nie możemy nawet jeszcze chwili porozmawiać? Chcę Ci coś wyjaśnić. I dowiedzieć się czemu wyjeżdżasz.  -  mówiłam, a on spojrzał na dwór, po chwili podjechał tam samochód. Jego samochód – Nie chcę Cię stracić Tomas – odwrócił się i spojrzał w moje wzruszone oczy.
-Ani ja Ciebie. Ale życie nie pisze nam dobrego scenariusza, a Ty sama nie jesteś przecież zdecydowana. Wyjeżdżam pod koniec wakacji albo.. za 2 dni.. Dam Ci znać SMS-em. Porozmawiamy przed moim wyjazdem, mam dużo do zrobienia w związku z tym..
-Dlatego jesteś dziś w Studiu – uniosłam wzrok i swoimi oczami pełnymi łez patrzyłam prosto w jego.
-Tak. Nie płacz, proszę. Zobaczysz wszystko się ułoży. Zapomnisz – kręciłam przecząco głową, chciałam coś powiedzieć, ale mi nie dał. - Zawsze będę przy Tobie w Twoim sercu – jeszcze bardziej się wzruszyłam. – Ale teraz muszę już iść. Przypomnij sobie czasem o mnie i życzę Wam szczęścia.  – bardzo go zraniłam tym, że byłam z Leonem. – Do zobaczenia – uśmiechnął się i odszedł.
Nie dał mi nawet wyjaśnić. Stałam osłupiała. Ale nie! Nie mogłam dać za wygraną.

-Stój! – podbiegłam do niego, a on spojrzał na mnie pytająco. Szepnęłam do niego.: - Masz rację. Życie nie pisze nam dobrego scenariusza. Ale my razem, jesteśmy ponad to. A jeśli chodzi o wybór, to nie pozbieram się w związku z Twoim wyjazdem, ponieważ już podjęłam tę decyzję. Strasznie mi przykro, że tyle to trwało, ale moje
uczucia były skomplikowane. Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. Bardzo Cię kocham Tomas i życzę Ci szczęścia! Do zobaczenia! – na koniec ucałowałam go w policzek i odeszłam. Być może stał jeszcze chwilę i patrzył na mnie jak odchodzę, może wsiadł od razu do auta i pomyślał o tym dopiero w nim, a może zupełnie to zignorował? Nie wiem. Powiedziałam to co chciałam. To co czułam. Czas pokaże.



Spacerowałam samotnie ulicami Buenos Aires i myślałam o tym co się stało. Wspominałam nasze wspólne chwile.:
 













Łzy spływały mi po policzkach niczym nieprzerwane górskie potoki, a wiatr mierzwił mi włosy. Dlaczego akurat teraz; kiedy byłam gotowa i wszystko mogło się udać dzieje się TO?! Dlaczego!? Nie rozumiem! Co takiego zrobiliśmy, że nie możemy być razem!? Bardzo się spieszył.. Może ma kogoś i nie chce mi powiedzieć? Może już mnie nie kocha? Nie zdziwiłabym się! Jestem okropna! Tyle czekał i tyle się przeze mnie nacierpiał.. – tysiące myśli przelatywały mi przez głowę. Nagle kątem oka ujrzałam czyjś cień i poczułam ruch powietrza. Byłam obok domu Francesci , a przede mną stała ona we własnej osobie. Napisałam do niej wcześniej wiadomość. Stałyśmy smutne patrząc na siebie. Nagle totalnie przygnębiona przytuliłam ją. Nie ważne, która z nim była. Obie go kochałyśmy. 

-Widzę, że już wiesz.. – powiedziała , gdy się oderwałam.
-Wiedziałaś wcześniej? –zdziwiłam się.
-Tak, ale dowiedziałam się niedawno. Zaledwie kilka dni temu. Dlatego nie wyjechałam jeszcze do Włoch.
-Dlaczego mi nie powiedział?? – nie rozumiałam i byłam przejęta.
-Nie wiem.. Może to dla niego najtrudniejsze rozstanie albo nie chciał Cię martwić..?
-Albo ma kogoś innego! Jak myślisz?
-Tomas? No coś Ty! Wątpię. – pokręciła głową Fran.
-Nie wiem. Ale to okropne! – nie mogłam się pozbierać. – Akurat teraz! Kiedy już podjęłam decyzję, kiedy zrozumiałam, że to jego najmocniej na świecie kocham i z nim chcę być! I on!.. wyjeżdża.. – byłam załamana stratą ukochanego.
-No wiesz, długo na Ciebie czekał.. – napomniała Fran nadając mi ogromnego poczucia winy.
-Tak wiem, wiem! Jestem najgorsza na ziemi! Byłam głupia!.. Ale nie pomaga mi to, a Tobie? – spojrzałam na nią ze smutkiem.
-Nie, masz rację. Nie wiem po co to powiedziałam  - chwyciła mnie za dłoń. Przepraszam.
-Co zrobimy?
-Nie wiem, ale Camila proponuje zakupy – spojrzała w telefon. – Hm? – uniosła brew patrząc na mnie.
-No dobrze.. Na poprawę humoru! – uśmiechnęłam się wystawiając do góry swoją dłoń jeszcze ściśniętą przez Fran.

Resztę dnia spędziłam z Camilą i Francescą. Najpierw poszłyśmy do drogerii, następnie do odzieżowego. Kupiłam sobie sukienkę, Francesca buty, Camila kolczyki i sukienkę. Potem ruszyłyśmy do księgarni. Przeglądałyśmy płyty naszych ulubionych wykonawców. Skończyło się na tym, że kupiłam jedną. Kolejnym punktem jaki sobie wymyśliłyśmy na poczekaniu była knajpka. Byłyśmy spragnione.

Weszłyśmy do średniej wielkości pomieszczenia z może 10-cioma stolikami?  Krzesła były też przy barku , którego jeden bok był oszklony, ponieważ sąsiadował z 2-osobowym stolikiem. Całe pomieszczenie było żółto – pomarańczowe, stoły i krzesła biało – czerwone. Była też mini scena. Strasznie przypominało mi to bar brata Fran. Usiadłyśmy przy stoliku blisko drzwi. Zamówiłyśmy 3 soki.
-Fraan, czy Ty też masz wrażenie..? – zaczęłam rozglądając się.
-No dokładnie! – również się przypatrywała otoczeniu.
-Może to konkurencja, która chce odciągnąć klientów od Resto? – wtrąciła Cami.
-Oby nie. Już w tym roku mieliśmy problemy finansowe – rzeczywiście tak było. – Już nam wystarczy. – pokręciła głową Fran i usiadła prosto co oznaczało, że kończy temat.
-Wiecie co.. tak się zastanawiałam. A może urządzimy dziś nocowanie? Na poprawę nastrojów i miłe zakończenie dnia? – zaproponowała z uśmiechem Cami. Lubiłam te nocowania, ale nie wiem, czy dziś byłabym dobrą towarzyszką. Wahałam się nad decyzją, Fran z resztą też. Spoglądałyśmy na siebie co chwilę.

-Wiesz Cami.. Może byśmy się rozerwały, a jak nie? Zepsujemy tylko cały wieczór.. A już te chodzenie po mieście jest dobrą rozrywką – uśmiechnęłam się  kładąc rękę na dłoni Cami, aby jej subtelnie odpowiedzieć. Natomiast kasztanowo włosa spuściła wzrok. – Cami, ale przecież jeszcze nie mówię nie! – nie chciałam jej zasmucać.  Nagle poczułam jak wibruje mój telefon. A na wyświetlaczu widniało: Tomas!
------------------------------------

Rymtymtymtym wspomnieniaaa sąąą! :3 *.*
Mało nas do pieczenia chleba, ale będzie dobrze :P ;*
Jakoś z czasem rozwinie się ten blog, narazie muszę wszystko posegregować, raczej rozdziały nie będą tak zbyt często wrzucane :(
A na razie macie co czytać i na co paczać! ^^ <3 *.* ;***
Miłego Dnia Nauczycielaaa! :D ^^ ;*
Kto ma wolne pjona! ;*
Papa :3 ;*

1 komentarz:

  1. Suupcioo *-*
    Jaakie wspomnienia <33
    Cuudny rozdział *.*
    Zaakupy :**
    Violka i Fran smutne ;c
    Czekam na next;********

    OdpowiedzUsuń