poniedziałek, 29 lipca 2013

Część 2.

Hej kochani! Przepraszam, że mnie tak długo nie było. Komentarze i wejścia bardzo mile mnie zaskoczyły. Jesteście świetni! ;*** <333
A więc bez przedłużania Część 2. :P
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Właśnie z lotniska jechaliśmy do mojego rodzinnego domu. Natomiast na samym lotnisku, lekko się poprztykałam z moją guwernantką, która tak się obraziła, że odeszła. Mój tata oczywiście się zdenerwował, ale ja przeciwnie. Nie lubiłam jej. Była po prostu koszmarna. A poza tym to okazja, żeby w końcu pójść do normalnej szkoły.!
Tak czy inaczej. Właśnie podjechaliśmy pod nasz dom.
-Tak strasznie się za nim stęskniłam.! – wyszłam z auta szczęśliwa.
-Widzę, że się cieszysz z powrotu Violetto – spojrzał na mnie z uśmiechem tata wychodząc z samochodu.
-No pewnie! Bardzo! – byłam zachwycona.
-To wejdź do środka. Ktoś tam na ciebie czeka – uśmiechnął się mój tata, a ja szczęśliwa wbiegłam do środka.
-Olga! Ramallo! – przytuliłam ich bardzo bardzo mocno. Ramallo to asystent mojego taty, a Olga zajmuje się domem. Są dla mnie jak rodzina! <3
-Oj uważaj Violu bo zniszczymy ciasto, które dla ciebie upiekłam – uśmiechnęła się Olga.
-Dobrze. Wybacz, ale tak się za wami stęskniłam. – spoglądałam raz na Olgę raz na Ramallo.
-My również.! – odpowiedzieli równo.
-Bardzo się cieszymy, że wróciłaś. Stęskniliśmy się za tobą malutka – jeszcze raz uścisnęła mnie Olga.
-No więc teraz się sobą nacieszycie – wszedł do środka z uśmiechem mój tata.
-Tak. Pewnie! – uścisnęłam ich jeszcze raz. – Tylko kolejne rozstanie będzie podwójnie trudne – skrzywiłam się i spuściłam głowę.
-Aa Violu. Sądzę, że twój tata chce ci coś powiedzieć.. – wskazał Ramallo na mojego tatę.
-Co? – spojrzałam na tatę.
-Ah tak. Violu. Na chwilę obecną, plan jest taki, że zostaniemy tu już na stałe.! – na tę wiadomość nie mogłam opanować swojej radości. Rzuciłam się na tatę mocno go ściskając.

W tym samym czasie..

                                                 *Cami*

-Słuchaj, może teraz trochę skrócimy ten dźwięk? – zwróciłam się do Fran. Własnie miałyśmy próbę w Sali muzycznej w Studio 21. Niestety mieli ja również Ludmiła, Leon, Anders i Nati.
-Ej sorki sieroty, ale my tu mamy poważną próbę, a wasze jęczenie lekko nam przeszkadza – zwróciła się do nas z gardzącym uśmiechem Ludmiła.
-Wyobraź sobie, że twój zdarty głos niedoszłej „gwiazdeczki” też nam przeszkadza. – spojrzałam na nią krzywo.
-Po co wy w ogóle tu przychodzicie? Nie pojmujecie, że i tak nigdy nam nie dorównacie? – szyderczo spojrzał na mnie, Fran i Maxiego Leon.
-A żebyś się nie zdziwił! – rzucił Maxi.
-Dokładnie! – dodałam dostając olśnienia. – To się okaże. Dziś po zajęciach. Tutaj. Pojedynek Ludmiło. Zobaczymy czy jesteście tak dobrzy jak się uważacie – podeszłam do Ludmiły i prosto z mostu rzuciłam jej wyzwanie.
-Śmiesz w to jeszcze wątpić? – zaśmiała się.
-Ona w to nie wątpi. Ona to wie.! – dodała Fran.
-Jesteście żałośni. Sami chcecie się ośmieszyć. – podszedł do ans Leon.
-Nam to w przeciwieństwie do was nie grozi.! – dołączył Maxi.
Coś chciała powiedzieć jeszcze Nati i Andres, ale właśnie wszedł Antonio. Te Studio należało właśnie do niego.
-Ej dzieci! Co wy tu wyprawiacie? Przestańcie w końcu się kłócić i skupcie na swoich zajęciach. – patrzył raz na nas raz an nich.
-I własnie to próbujemy robić, ale.. – zaczął Leon.
-Nie  fatyguj się.  Jeśli czegoś nie potrafisz po prostu to przyznaj. A i Antonio przepraszamy – zwróciłąm się do Antonia, a on kiwnął glową. – Po lekcjach. Tutaj. Nie zapomnij – rzuciłam do Ludmiły i razem z Maxim i Fran wyszliśmy.
 

2 komentarze:

  1. No chyba sie pogniewam. Tu se piszesz bloga. A BTR to co !!!!!!!!!!!!! Ja chce rzygać tęczą i dławić sie miłością ich wszystkich . A nagle sie dowiaduje że Wera ma innego bloga .Mam focha

    OdpowiedzUsuń
  2. Pytanie :
    Czemu pozostawiłaś tamtego bloga .
    Rozumiem może nie jesteś Rusher ale to co zaczęłaś to powinnaś skończyć.
    Dodaj 2 lub 3 inne rozdziały zakończ ślubem i będzie dobrze .
    Mam nadzieje że wzięłaś to do serca.
    Pamiętaj masz dla kogo pisać.

    OdpowiedzUsuń