A więc bez przedłużania Część 2. :P
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Właśnie z lotniska jechaliśmy do mojego rodzinnego domu.
Natomiast na samym lotnisku, lekko się poprztykałam z moją guwernantką, która
tak się obraziła, że odeszła. Mój tata oczywiście się zdenerwował, ale ja
przeciwnie. Nie lubiłam jej. Była po prostu koszmarna. A poza tym to okazja,
żeby w końcu pójść do normalnej szkoły.!
Tak czy inaczej. Właśnie podjechaliśmy pod nasz dom.
-Tak strasznie się za nim stęskniłam.! – wyszłam z auta
szczęśliwa.
-Widzę, że się cieszysz z powrotu Violetto – spojrzał na
mnie z uśmiechem tata wychodząc z samochodu.
-No pewnie! Bardzo! – byłam zachwycona.
-To wejdź do środka. Ktoś tam na ciebie czeka – uśmiechnął
się mój tata, a ja szczęśliwa wbiegłam do środka.
-Olga! Ramallo! – przytuliłam ich bardzo bardzo mocno.
Ramallo to asystent mojego taty, a Olga zajmuje się domem. Są dla mnie jak
rodzina! <3
-Oj uważaj Violu bo zniszczymy ciasto, które dla ciebie upiekłam
– uśmiechnęła się Olga.
-Dobrze. Wybacz, ale tak się za wami stęskniłam. –
spoglądałam raz na Olgę raz na Ramallo.
-My również.! – odpowiedzieli równo.
-Bardzo się cieszymy, że wróciłaś. Stęskniliśmy się za
tobą malutka – jeszcze raz uścisnęła mnie Olga.
-No więc teraz się sobą nacieszycie – wszedł do środka z
uśmiechem mój tata.
-Tak. Pewnie! – uścisnęłam ich jeszcze raz. – Tylko kolejne
rozstanie będzie podwójnie trudne – skrzywiłam się i spuściłam głowę.
-Aa Violu. Sądzę, że twój tata chce ci coś powiedzieć.. –
wskazał Ramallo na mojego tatę.
-Co? – spojrzałam na tatę.
-Ah tak. Violu. Na chwilę obecną, plan jest taki, że
zostaniemy tu już na stałe.! – na tę wiadomość nie mogłam opanować swojej
radości. Rzuciłam się na tatę mocno go ściskając.
W tym samym czasie..
*Cami*
-Słuchaj, może teraz trochę skrócimy ten dźwięk? –
zwróciłam się do Fran. Własnie miałyśmy próbę w Sali muzycznej w Studio 21.
Niestety mieli ja również Ludmiła, Leon, Anders i Nati.
-Ej sorki sieroty, ale my tu mamy poważną próbę, a wasze
jęczenie lekko nam przeszkadza – zwróciła się do nas z gardzącym uśmiechem
Ludmiła.
-Wyobraź sobie, że twój zdarty głos niedoszłej „gwiazdeczki”
też nam przeszkadza. – spojrzałam na nią krzywo.
-Po co wy w ogóle tu przychodzicie? Nie pojmujecie, że i
tak nigdy nam nie dorównacie? – szyderczo spojrzał na mnie, Fran i Maxiego
Leon.
-A żebyś się nie zdziwił! – rzucił Maxi.
-Dokładnie! – dodałam dostając olśnienia. – To się okaże.
Dziś po zajęciach. Tutaj. Pojedynek Ludmiło. Zobaczymy czy jesteście tak dobrzy
jak się uważacie – podeszłam do Ludmiły i prosto z mostu rzuciłam jej wyzwanie.
-Śmiesz w to jeszcze wątpić? – zaśmiała się.
-Ona w to nie wątpi. Ona to wie.! – dodała Fran.
-Jesteście żałośni. Sami chcecie się ośmieszyć. –
podszedł do ans Leon.
-Nam to w przeciwieństwie do was nie grozi.! – dołączył Maxi.
Coś chciała powiedzieć jeszcze Nati i Andres, ale właśnie
wszedł Antonio. Te Studio należało właśnie do niego.
-Ej dzieci! Co wy tu wyprawiacie? Przestańcie w końcu się
kłócić i skupcie na swoich zajęciach. – patrzył raz na nas raz an nich.
-I własnie to próbujemy robić, ale.. – zaczął Leon.
-Nie fatyguj
się. Jeśli czegoś nie potrafisz po
prostu to przyznaj. A i Antonio przepraszamy – zwróciłąm się do Antonia, a on
kiwnął glową. – Po lekcjach. Tutaj. Nie zapomnij – rzuciłam do Ludmiły i razem
z Maxim i Fran wyszliśmy.
No chyba sie pogniewam. Tu se piszesz bloga. A BTR to co !!!!!!!!!!!!! Ja chce rzygać tęczą i dławić sie miłością ich wszystkich . A nagle sie dowiaduje że Wera ma innego bloga .Mam focha
OdpowiedzUsuńPytanie :
OdpowiedzUsuńCzemu pozostawiłaś tamtego bloga .
Rozumiem może nie jesteś Rusher ale to co zaczęłaś to powinnaś skończyć.
Dodaj 2 lub 3 inne rozdziały zakończ ślubem i będzie dobrze .
Mam nadzieje że wzięłaś to do serca.
Pamiętaj masz dla kogo pisać.