poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział II


-..Co?.. Tomas, ale… jak to?  - zmieszałam się. – Żartujesz, prawda? – uśmiechnęłam się łudząc nadal, ze to tylko żart.
-Tak bardzo bym chciał..!.. – uścisnął mnie mocniej w ręce i bardziej się zbliżył. – Nie wiem, jak przeżyję bez Ciebie – spuścił głowę. – Ale przynajmniej.. Nie będziesz już miała przeze mnie rozterek i nie będziesz musiała wybierać.. Już nic Ci nie stoi na drodze do bycia z Leonem – uśmiechnął się delikatnie, chociaż w oczach jego było widać ból jaki sprawiają mi te słowa, natomiast w moich oczach stanęły litry łez.
-Ale Tomas!... – chciałam mu wyjaśnić, że już podjęłam decyzję, ale chyba nawet nie dane mi było nawet się odezwać.
-Nie, Violu.. Nie musisz się tłumaczyć ani litować. Ja to rozumiem. – spuścił wzrok po czym z powrotem skierował go na mnie z uśmiechem.
-Ale to nie litość, to szczerość i to co czuję!.. – mówiłam.
-Ah Violu. Nie utrudniajmy tego. – zrobił krok w tył. Chciał już odejść.
-Poczekaj! Wszystko dzieje się tak szybko.. Nie możemy nawet jeszcze chwili porozmawiać? Chcę Ci coś wyjaśnić. I dowiedzieć się czemu wyjeżdżasz.  -  mówiłam, a on spojrzał na dwór, po chwili podjechał tam samochód. Jego samochód – Nie chcę Cię stracić Tomas – odwrócił się i spojrzał w moje wzruszone oczy.
-Ani ja Ciebie. Ale życie nie pisze nam dobrego scenariusza, a Ty sama nie jesteś przecież zdecydowana. Wyjeżdżam pod koniec wakacji albo.. za 2 dni.. Dam Ci znać SMS-em. Porozmawiamy przed moim wyjazdem, mam dużo do zrobienia w związku z tym..
-Dlatego jesteś dziś w Studiu – uniosłam wzrok i swoimi oczami pełnymi łez patrzyłam prosto w jego.
-Tak. Nie płacz, proszę. Zobaczysz wszystko się ułoży. Zapomnisz – kręciłam przecząco głową, chciałam coś powiedzieć, ale mi nie dał. - Zawsze będę przy Tobie w Twoim sercu – jeszcze bardziej się wzruszyłam. – Ale teraz muszę już iść. Przypomnij sobie czasem o mnie i życzę Wam szczęścia.  – bardzo go zraniłam tym, że byłam z Leonem. – Do zobaczenia – uśmiechnął się i odszedł.
Nie dał mi nawet wyjaśnić. Stałam osłupiała. Ale nie! Nie mogłam dać za wygraną.

-Stój! – podbiegłam do niego, a on spojrzał na mnie pytająco. Szepnęłam do niego.: - Masz rację. Życie nie pisze nam dobrego scenariusza. Ale my razem, jesteśmy ponad to. A jeśli chodzi o wybór, to nie pozbieram się w związku z Twoim wyjazdem, ponieważ już podjęłam tę decyzję. Strasznie mi przykro, że tyle to trwało, ale moje
uczucia były skomplikowane. Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. Bardzo Cię kocham Tomas i życzę Ci szczęścia! Do zobaczenia! – na koniec ucałowałam go w policzek i odeszłam. Być może stał jeszcze chwilę i patrzył na mnie jak odchodzę, może wsiadł od razu do auta i pomyślał o tym dopiero w nim, a może zupełnie to zignorował? Nie wiem. Powiedziałam to co chciałam. To co czułam. Czas pokaże.



Spacerowałam samotnie ulicami Buenos Aires i myślałam o tym co się stało. Wspominałam nasze wspólne chwile.:
 













Łzy spływały mi po policzkach niczym nieprzerwane górskie potoki, a wiatr mierzwił mi włosy. Dlaczego akurat teraz; kiedy byłam gotowa i wszystko mogło się udać dzieje się TO?! Dlaczego!? Nie rozumiem! Co takiego zrobiliśmy, że nie możemy być razem!? Bardzo się spieszył.. Może ma kogoś i nie chce mi powiedzieć? Może już mnie nie kocha? Nie zdziwiłabym się! Jestem okropna! Tyle czekał i tyle się przeze mnie nacierpiał.. – tysiące myśli przelatywały mi przez głowę. Nagle kątem oka ujrzałam czyjś cień i poczułam ruch powietrza. Byłam obok domu Francesci , a przede mną stała ona we własnej osobie. Napisałam do niej wcześniej wiadomość. Stałyśmy smutne patrząc na siebie. Nagle totalnie przygnębiona przytuliłam ją. Nie ważne, która z nim była. Obie go kochałyśmy. 

-Widzę, że już wiesz.. – powiedziała , gdy się oderwałam.
-Wiedziałaś wcześniej? –zdziwiłam się.
-Tak, ale dowiedziałam się niedawno. Zaledwie kilka dni temu. Dlatego nie wyjechałam jeszcze do Włoch.
-Dlaczego mi nie powiedział?? – nie rozumiałam i byłam przejęta.
-Nie wiem.. Może to dla niego najtrudniejsze rozstanie albo nie chciał Cię martwić..?
-Albo ma kogoś innego! Jak myślisz?
-Tomas? No coś Ty! Wątpię. – pokręciła głową Fran.
-Nie wiem. Ale to okropne! – nie mogłam się pozbierać. – Akurat teraz! Kiedy już podjęłam decyzję, kiedy zrozumiałam, że to jego najmocniej na świecie kocham i z nim chcę być! I on!.. wyjeżdża.. – byłam załamana stratą ukochanego.
-No wiesz, długo na Ciebie czekał.. – napomniała Fran nadając mi ogromnego poczucia winy.
-Tak wiem, wiem! Jestem najgorsza na ziemi! Byłam głupia!.. Ale nie pomaga mi to, a Tobie? – spojrzałam na nią ze smutkiem.
-Nie, masz rację. Nie wiem po co to powiedziałam  - chwyciła mnie za dłoń. Przepraszam.
-Co zrobimy?
-Nie wiem, ale Camila proponuje zakupy – spojrzała w telefon. – Hm? – uniosła brew patrząc na mnie.
-No dobrze.. Na poprawę humoru! – uśmiechnęłam się wystawiając do góry swoją dłoń jeszcze ściśniętą przez Fran.

Resztę dnia spędziłam z Camilą i Francescą. Najpierw poszłyśmy do drogerii, następnie do odzieżowego. Kupiłam sobie sukienkę, Francesca buty, Camila kolczyki i sukienkę. Potem ruszyłyśmy do księgarni. Przeglądałyśmy płyty naszych ulubionych wykonawców. Skończyło się na tym, że kupiłam jedną. Kolejnym punktem jaki sobie wymyśliłyśmy na poczekaniu była knajpka. Byłyśmy spragnione.

Weszłyśmy do średniej wielkości pomieszczenia z może 10-cioma stolikami?  Krzesła były też przy barku , którego jeden bok był oszklony, ponieważ sąsiadował z 2-osobowym stolikiem. Całe pomieszczenie było żółto – pomarańczowe, stoły i krzesła biało – czerwone. Była też mini scena. Strasznie przypominało mi to bar brata Fran. Usiadłyśmy przy stoliku blisko drzwi. Zamówiłyśmy 3 soki.
-Fraan, czy Ty też masz wrażenie..? – zaczęłam rozglądając się.
-No dokładnie! – również się przypatrywała otoczeniu.
-Może to konkurencja, która chce odciągnąć klientów od Resto? – wtrąciła Cami.
-Oby nie. Już w tym roku mieliśmy problemy finansowe – rzeczywiście tak było. – Już nam wystarczy. – pokręciła głową Fran i usiadła prosto co oznaczało, że kończy temat.
-Wiecie co.. tak się zastanawiałam. A może urządzimy dziś nocowanie? Na poprawę nastrojów i miłe zakończenie dnia? – zaproponowała z uśmiechem Cami. Lubiłam te nocowania, ale nie wiem, czy dziś byłabym dobrą towarzyszką. Wahałam się nad decyzją, Fran z resztą też. Spoglądałyśmy na siebie co chwilę.

-Wiesz Cami.. Może byśmy się rozerwały, a jak nie? Zepsujemy tylko cały wieczór.. A już te chodzenie po mieście jest dobrą rozrywką – uśmiechnęłam się  kładąc rękę na dłoni Cami, aby jej subtelnie odpowiedzieć. Natomiast kasztanowo włosa spuściła wzrok. – Cami, ale przecież jeszcze nie mówię nie! – nie chciałam jej zasmucać.  Nagle poczułam jak wibruje mój telefon. A na wyświetlaczu widniało: Tomas!
------------------------------------

Rymtymtymtym wspomnieniaaa sąąą! :3 *.*
Mało nas do pieczenia chleba, ale będzie dobrze :P ;*
Jakoś z czasem rozwinie się ten blog, narazie muszę wszystko posegregować, raczej rozdziały nie będą tak zbyt często wrzucane :(
A na razie macie co czytać i na co paczać! ^^ <3 *.* ;***
Miłego Dnia Nauczycielaaa! :D ^^ ;*
Kto ma wolne pjona! ;*
Papa :3 ;*

sobota, 11 października 2014

Rozdział 1! x3

Dzień zaczął się miło. Obudziłam się w rewelacyjnym humorze. Wczoraj odbyło się zakończenie roku i występ. Było wspaniale! Teraz już wiem, że nigdy nie zostawię muzyki, a ona już zawsze będzie we mnie! 
Tak czy inaczej, wstałam we wspaniałym humorze, była godzina ok. 9, nareszcie można było się wyspać, to był 1 dzień wakacji! Pogoda była śliczna, a za oknem ślicznie śpiewały ptaki dodając uroku temu dniu. Ruszyłam do łazienki. Po drodze napotkałam Angie.
-Witaj Violu! Jak się spało! – uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie ciocia już ubrana w sukienkę i dżinsową kurtkę oraz nieco wyższe, brązowo-białe buty..
-Cześć Angie! Bardzo dobrze! Miałam miłe sny i jestem przeszczęśliwa po wczorajszym zakończeniu roku! To było coś magicznego. Już wiem, że muzyka, śpiew i taniec to moje życie i nigdy nie przestanę tego robić, a scena to moje miejsce na ziemi! – opowiadałam przeszczęśliwa. Widziałam, że Angie coraz bardziej się wzruszała. – Wszystko w porządku Angie? – zmartwiłam się.
-Tak, ale.. nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo przypominasz swoją mamę – uśmiechnęła się.

-Oh Angie! – przytuliłam ją z uczuciem.
-No nic, przepraszam, rozckliwiłam się! – ogarnęła się trochę Angie. – Violu, pamiętasz co powiedziała Ci babcia? Po występie końcowym miałaś powiedzieć wszystko tacie. Co zrobisz?
-Nie wiem.. nie wiem Angie i nie chcę na razie o tym myśleć! Mam całe wakacje, a póki co chcę cieszyć się dniem i tym całym rokiem szkolnym , który był taki niesamowity i tyle zmienił! – trochę się zmieszałam, ale na koniec uśmiechnęłam co moja ciocia odwzajemniła.
-No dobrze, ja rozumiem, ale wymigiwanie się na długo Ci nie wystarczy i Twoja babcia na pewno nie podzieli odwlekania tego tematu – ostrzegła mnie ciotka.
-Oj Angie nie dramatyzuj! Lecę się już ubrać, papaap – ucałowałam ją w policzek i pobiegłam do łazienki. Umyłam twarz, zęby i szybko pobiegłam się ubrać. Potem zeszłam na śniadanie, z którym na mnie czekano. Tata nie był zachwycony, ale nawet on nie mógł zepsuć mi dobrego humoru. Ponadto mój dom był nareszcie taki o jakim marzyłam. Bez Jade! Tylko ja tata, Olga, Ramallo i Angie!  Moje życie było idealne!  Chciałam, żeby zostało tak już na zawsze.
-O czym myślisz Violetto? – zatroskał się mój tato.
-O niczym i o wszystkim tato. O tym, że wszystko jest takie idealne – uśmiechnęłam się.
-Tak,  to prawda, w naszym domu panuje już tylko spokój i szczęście – uśmiechnął się szczerze patrząc po kolei na wszystkich kończąc na Angie, na której wzrok zatrzymał trochę dłużej.
-Tato muszę wyjść .. – spojrzałam w telefon.
-Co?! Sama?! Dokąd?! – natychmiastowo spojrzał na mnie zaskoczony.
-German spokojnie – wtrąciła się Angie, ponieważ tata był maksymalnie zaskoczony
-Ej tato uspokój się. Zapomniałeś? Nie jestem już małą dziewczynką, to, że są wakacje nic nie zmienia – uśmiechnęłam się delikatnie, nie chciałam dziś kłótni. – A idę do szkoły po swoje rzeczy, których nie zdążyłam zabrać.
-Ale… Sama – strzelał oczami w boki.
-Tak, nic mi się nie stanie. Przecież mi ufasz, prawda? – spojrzałam na niego.
-Tak… - dalej strzelał, a ja uniosłam brew. – Tak, tak! Oczywiście, że tak..
-To dobrze, dziękuję – uśmiechnęłam się i wstałam biorąc torebkę . – Niedługo wrócę – ucałowałam tatę w policzek i wyszłam machając do reszty. Kątem oka widziałam jeszcze jak tata się podnosi , ale przechodząca akurat Olga kładnie mu rękę na ramieniu usadzając go z powrotem. Pokiwałam głową i poszłam dalej. Na cóż, rozumiem, że musi się jeszcze trochę przyzwyczaić, w końcu wiele się zmieniło od przyjazdu tu. Ale wierzę, że mu się uda.
Szłam przez miasto obserwując wszystko co mnie otaczało. Piękne drzewa, drgające liscie pod wpływem wiatru niczym małe błyszczące dzwoneczki, czyste, błękitne niebo, oślepiające słońce, zieloną trawę i piękne kwiaty, dzieci biegające w parku z latawcami, piłkami, zwierzakami i rodziców siedzących na ławkach odpoczywających oraz cieszących się chwilą spędzoną z rodziną. Wakacje to czas, w którym można zwolnić. Można oderwać się od pośpiechu życia codziennego, zwolnić i zacząć dostrzegać detale. Detale tak drobne, a zarazem tak subtelne i piękne. To czas na odpoczynek, cieszenie się życiem i docenienie wszystkiego co nas otacza. To cudowny okres czasu. Po chwili mój telefon zadrżał. Wyjęłam go; to był SMS. Od Leona..

Ciągle nie wiedziałam co z Nimi zrobić, chociaż w głębi duszy kierując się radą mojej babci, jakaś odpowiedź już kiełkowała. Pamiętam jej słowa.. : „..Dzieje się
tak, ponieważ ludzie próbują kochać głową. A tak nie jest. Kochamy naszym sercem. A nasze serce kiedy jest zakochane, czasami, trochę wariuje.”
Pamietam ten dzień i rozmowę. Tomas. Kiedy jestem z nim czuję muzykę, piękną melodię, która nas łączy i jest nieskończona , nieprzerwana. Kiedy jestem z nim czuję, że mam już wszystko i , że mogę wszystko osiągnąć, razem z nim. Moje serce szaleje. A Leon? On mnie zawsze wspierał, pocieszał to fakt. Ale zaczęłam się zastanawiać, czy nie byłam z nim po prostu z wdzięczności za jego pomoc? Wiem, ze kocham Tomasa najbardziej na świecie i z nim chcę być, ale Leon, to jakbym miała wyrzuty sumienia.. Ale odbiegam
od tematu! Zapomniałam o SMS-ie! Ależ jestem roztrzepana! Odczytałam go.: „Cześć Księżniczko. Jak wakacje?”  Uroczy był. Widziałam, że się starał. W takich momentach zaczynałam mieć wyrzuty sumienia. Z Tomasem wiele przeszliśmy, ale przez ten rok dużo myślałam; zasadniczo to nie nasza wina. To Ludmiła stawała nam na drodze, być może właśnie Leon? I nie chciałam skrzywdzić Fran. To było bardzo trudne. A nawet nie mielismy szans spróbować. Tak! To trzeba było zrobić. Czemu się wypowiadam kiedy nawet nie miałam szans na chociaż randkę z Nim , aby się przekonać jak będzie? ! Koniec rozterek, już nic i nikt nam nie przeszkodzi! Dziś do niego zadzwonię. Musimy spróbować. – Wzdychając zamknęłam telefon i włożyłam z powrotem do torebki. Doszłam do Studia. Uwielbiałam to miejsce, choć teraz było tu tak cicho i pusto. Ale atmosfera radości tu pozostała, muzyki, spełnionych marzeń. Jednak ta cisza mocno dotykała w serce, było wręcz trochę strasznie, ale ja z reguły wszystkiego zawsze się bałam, to może dlatego – uśmiechnęłam się sama do siebie i ruszyłam do szatni. Otworzyłam swoją szafkę , do której klucz wzięłam wcześniej od dozorcy. Została tam moja bluzka, gumka, jedna z ulubionych bransoletek i kilka innych wspomnień z mojego 1 roku w Studiu – znów uśmiechnęłam się sama do siebie przy zamykaniu szafki i ruszyłam do wyjścia. Przy gabinecie Pablo ktoś wychodził. Wpadłam na niego i wypadły mi rzeczy. Tajemniczy ktoś pomógł mi zebrać, gdy wstaliśmy zobaczyłam, był to.. Tomas!

-Cześć Violetto – uśmiechnął się, choc i tak było widać po nim jakiś smutek , chociaż w tym momencie twarz mu rozjaśniała. – Przepraszam, chodzę jak sierota
-Tomas! – tak się ucieszyłam , gdy go zobaczyłam. – To nic! Przecież to ja nie patrzyłam! Zamyśliłam się. Miałam dziś do Ciebie dzwonić!..   Czy.. coś się stało? – gdy to powiedziałam spuścił wzrok, a jego mina drastycznie się zmieniła.
-Tak.. znaczy nie.. znaczy tak.. – wahał się.
-Tak tak czy nie, zdecyduj się – uśmiechnęłam się. – Tomas.. przerażasz mnie, co się dzieje?
-Violetto… Tak bardzo Cię kocham… - zaczął.
-I ja Ciebie..  – podeszłam bliżej, ale kontynuował.:
-Ale nieodwołalnie i niezmiennie… ja…
-Co?  -  byłam bardzo przejęta.

-Wracam do Hiszpanii. – spojrzał na mnie tak smutnymi oczami, prosto w moje tak bardzo zaskoczone i w tym momencie zranione.

----------------------------------------
Tak wiem, ze słabe i beznadzieja i wgl. , ale bardzo się spieszę, więc jutro przyjmę krytykę, jak ktoś tu wgl. wpadnie :3  Proszę bardzoo o opinie, bo muszę wiedzieć jakie zmiany wprowadzać :))) Proszę wpadajcie czasem, czytajcie, bo troszkę nad tym wszystkim pracuję i chciałabym jednak to robić dla kogoś :))) ;*

Miłego Weekendu wszystkim! <3

piątek, 10 października 2014

Prolog por Tomasetta Para Siempre En Mi Corazon!

"Prolog" :D
-------

Odkąd wróciłam do Buenos Aires już nic nigdy nie było takie samo. Odkąd pojawiła się moja guwernantka Angie , która jako jedyna i pierwsza w tym domu mnie
rozumiała znalazłam powody do uśmiechu.  Natomiast z momentem odkryciaszkoły Studio 21 odkryłam samą siebie. Początkowo chodziłam tylko na lekcje pianina; o czym wiedział mój tata dobrze, ale muzyka zaczęła mnie przyciągać. Poznałam tam przyjaciół , którzy namówili mnie na egzaminy; zdałam! To było coś niesamowitego. Moje życie zmieniło się o 180 stopni! A pewnie nie podeszłabym do egzaminów gdyby nie mama. Mama.. Moja mama nie żyje. Zginęła w wypadku kiedy miałam zaledwie 5 lat. Tak mało pamiętam z naszych wspólnych chwil i tak bardzo mnie to boli. Tata nigdy nie chciał o Niej opowiadać. Nie rozumiałam tego. Przecież to moja mama!

A tym bardziej nie rozumiałam tego, gdy okazało się, że na odwiecznie zamkniętym stryszku znajdują się jej wszystkie rzeczy. Faktycznie już przed odkryciem go w tajemniczy sposób pojawiały się tu jej rzeczy, np. znalazłam jej różową sukienkę, ale to nie ważne. Po prostu zamknął sobie na tym strychu cały jej świat, jakby zamknął ją i nie chciał wypuścić. Nie chciał mi jej oddać. Ale jej część na Zawsze jest we mnie. To był szok i ból, ale ostatecznie to on zmotywował mnie do podjęcia próby na egzaminie do Studia. A właśnie. Nie wspomniałam jeszcze o moim tacieTo bardzo dobry człowiek, ale strasznie nadopiekuńczy. Nie pozwala mi chodzić do szkoły, mieć znajomych, wozi mnie z krańca świata na następny kraniec, aż można by pomyśleć , że specjalnie. Ale odkąd wróciliśmy do domu, bo naprawdę to Buenos Aires jest moim domem, to tu mieszkałam jeszcze z mamą, zmienia się. Bardzo. I to widać i to cudowne.  Do mojego życia wkroczyła radość, muzyka i.. miłość. Zapewne nie wspomniałam o 1 osobie, którą tu poznałam i to chyba powinno być najważniejsze. Jego imię to Tomas. Gdy miałam paskudny dzień i nie mogłam wytrzymać w domu ocalił mnie przed lądowaniem w kałuży.
. Choć nie był to ratunek przed strasznym smokiem, zaimponował mi nad wyraz! Pokochałam Go najszczerzej od pierwszego wejrzenia! Od też J Potem poznałam Leona. Od zawsze chciał pozbyć się Tomasa z moich myśli i serca, to nie możliwe. Leon bardzo mi się spodobał po pewnym czasie, ale nigdy nie mógłby zastąpić mi miłości do Tomasa. Poznałam też ludzi mniej sympatycznych jak Ludmiła i wspaniałych nauczycieli jak Pablo, Beto, Gregorio czy Antonio. W tym Angie, uczy w moim Studiu. To źle okłamywać tatę, ale tylko w ten sposób mogę być sobą i robić to co kocham. Myślę, że to jest najważniejsze i , ze kiedyś to zrozumie.  Historia dość długa, więc przeżyć zawierała jeszcze więcej! A co mogę powiedzieć o sobie na koniec? Póki co żyje swoimi marzeniami. Czyli Miłość, Muzyka. Pasja – To właśnie Ja! Violetta :)

I tak wyglądało moje życie do momentu, w którym wyjechał Tomas..

-------------------
1. Tak tak. ZMIANY! Nie czytajcie poprzednich części! Startujemy od nowa! Mam nadzieję, że się spodoba i, że podołamy! ^^
2.Tak wiem, nawstawiałam tych linków jak nie wiem co, ogólnie to bardzo lubię tę część pisania rozdziałów :333  Wiem, ze prolog powinien być fajniutki skromniutki, aaaale, okej. Jest późno, jestem zmęczona mam prawo wrzucać co tam zamarzę :3  :P   Dalej już będzie różnie ^^
3. Ci , którzy nie mieli do czynienia z moimi blogami albo takimi pomysłami, te kolorowe słówka to linki ^^ Zapraszamy ^^ ;* :D  
4.Wiem na nauczycieli już nie wstawiłam linków, ale jestem zmęczona i stwierdziłam, że to już zostawię na stronę "Bohaterzy" :)
5.No cóż.. Zapraszam! :D Postaram sie pisać będąc przytomną to będzie ciekawiej:)  A jeśli już tak będzie to nie pogardzę komentarzem ^^ :3333 No i przepraszam, że tyle piszę, "to nie tak miało byyć!" ;) :P 

Dzięki Wam bardzo, do 1 rozdziału paaaa! Miłego wieczorku i Violettowych! <3 *.* ;*** :D

Zapraszam! :)

wtorek, 22 października 2013

Hej Tinistas

Witam wszystkich fanów Violetty, którzy zajrzeli na tego bloga! Mam sprawę, co najmniej jedną! ;)

A, więc tak! 

Po 1.:

Jak pewnie zauważyliście (o ile ktoś tu w ogóle został :( -.^ )  Dłuuuuugo nic nie dodaje. A to dlatego, że trudno pogodzić nową szkołę, tyle zajęć, i 2 blogi z opowiadaniem naraz! Dlatego nie wiem, czy dalsze prowadzenie tego bloga ma sens. A co Wy o tym myślicie??

Po 2.:

Mimo wszystko nie chciałabym Was zostawiać! ;) Dlatego pomyślałam, że założę nowego, ale nieco innego ;)  Nie będzie to blog  z moim opowiadaniem o Violi tylko raczej blog informacyjny.  Wszystkie nowości, ciekawostki, konkursy na temat serialu i jego aktorów będą właśnie na nim. Jest pare takich blogów, jeśli już na nie trafiliście to wiecie o co chodzi ;) No to jak Wam przypadł do gustu ten pomysł?.?

Po 3.:

Wow jestem totalnie zaskoczona liczbą wejść!! :OOO  Po prostu maksymalnie mnie zaskoczyliście!! Jesteście niesamowici!! <33 x3  To mi trochę utrudni pozostawienie bloga :(  No nwm jeszcze wszystko się okaże.

A, więc?? Co Wy na to wszystko?? Co o tym myślicie??? Wasze zdanie piszcie w komentarzach, bo to jest teraz dla mnie najważniejsze i na to będę czekać! :* No to z góry dzięki za wsparcie, za komki i za wszystko, za wejścia!!! Kocham Was naprawdę!!! :* Czekam! :*

wtorek, 13 sierpnia 2013

Część 3.

Hej hej wiem, że mnie długo nie było, ale to dlatego, że szczerze, czekałam no chociaż jeden komeczek. No, ale trudno. Za to jestem pelna radości patrząc na wejścia ;*** Jesteście świetni ;*** Zapraszam na 3 część ;) 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                            *Violetta*

Rozpakowałam się już i po wszystkim rozłożyłam wygodnie na łóżku. Byłam taka szczęśliwa, ze zostaniemy w Buenos Aires.! Wreszcie mogłam kogoś poznać, mieć przyjaciół.. Liczyłam, że może i tata w końcu zmieni zdanie i nawet puści mnie do szkoły! :D Zwłaszcza, ze zbliżały się moje urodziny, chciałabym, aby to był taki mój prezent. :) Szczęśliwa i pełna marzeń oraz oczekiwań chwyciłam za swój ukochany pamiętnik i zaczęłam pisać..

                                         *German*

-Ramallo przesłałeś już te pieniądze chińczykom? – zwróciłem się do Ramalla.
-Oczywiście. – przytaknął.
-Dobrze, a więc teraz zajmij się szukaniem nowej guwernantki dla Violetty – poleciłem mu.
-German. Przemyśl to dobrze. Violetta ma już 17 lat. Powinna się rozwijać, zawierać nowe znajomości. Spełniać się.. – zaczął Ramallo. – Powinna pójść do zwykłej szkoły.
-Dokładnie. – do kuchni weszła Olga. – Nasza mała dziewczynka, powinna mieć jakichś znajomych, przyjaciół. Nie widzi Pan, ze jest nieszczęśliwa będąc zamkniętą w domu?
-A wy jak zwykle w zmowie przeciwko mnie – spojrzałem na tę dwójkę. – A ja ci przypominam Olgo, że będąc zamkniętą tu w domu, przynamniej jest bezpieczna i nikt jej nie skrzywdzi.
-Violetta nie jest dzieckiem i da sobie radę – kiwnął głową Ramallo.
-Tak, tak. Słuchajcie skończmy już wałkować ten temat. Violetta będzie się uczyła w domu, cokolwiek, ktokolwiek o tym myśli – powiedziałem stanowczo. – A ty Olga – zwróciłem się do ciemnowłosej – zrób mi kawę – wyszedlem z kuchni i skierowalem się do swojego gabinetu.
                                              *Cami*

Skończyliśmy już zajęcia w Studiu, więc nadszedł czas na pojedynek z Ludmiłą. Trochę się denerwowałam, ale bardziej złościłam na tę jędzę. Miałam już jej dość i chciałam jej w końcu pokazać, ze nie jest wcale najlepsza.
-Cami jesteś pewna, że chcesz wziąć udział w tym pojedynku? – zwróciła się do mnie zatroskana Fran.
-Tak.  Jestem. Pokażę tej małpie na co mnie stać – ze złości aż się gotowalam.
-Ok. Pamiętaj, ze jesteśmy z tobą – położył mi dłoń na ramieniu Maxi.
-Dzięki kochani – uśmiechnęłam się do przyjaciół. – Więc chodźmy – skierowaliśmy się w kierunku Sali muzycznej. Weszliśmy do środka, a tam czekała już Ludmiła z ekipą.
-O proszę, proszę jednak przyszliście – zaśmiała się blondynka.
-Jak na takie ofiary to jesteście dość odważni – uśmiechnął się cwanie Leon.
-A ja bym się z tym nie zgodziła Leonie – przyjrzał mi się uważniej. – Bo tylko ofiara, chwali dzień, przed zachodem słońca – podeszłam do nich z uśmiechem.
-Współczuję ci Cami wiesz? – zwróciła się do mnie Ludmiła – Mało, ze nieudolna to jeszcze głupia.
-Ludmiła – podszedł do nas Maxi – powiedz mi masz coś z oczami? Bo stoisz przed Cami, a nie przed lustrem.
-Haha, tak? No to zobaczymy. – Ludmiła włączyła muzykę, Leon zaczął grać i zaczął się pojedynek.
Jednak kiedy się skończył do Sali weszła Angie..

poniedziałek, 29 lipca 2013

Część 2.

Hej kochani! Przepraszam, że mnie tak długo nie było. Komentarze i wejścia bardzo mile mnie zaskoczyły. Jesteście świetni! ;*** <333
A więc bez przedłużania Część 2. :P
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Właśnie z lotniska jechaliśmy do mojego rodzinnego domu. Natomiast na samym lotnisku, lekko się poprztykałam z moją guwernantką, która tak się obraziła, że odeszła. Mój tata oczywiście się zdenerwował, ale ja przeciwnie. Nie lubiłam jej. Była po prostu koszmarna. A poza tym to okazja, żeby w końcu pójść do normalnej szkoły.!
Tak czy inaczej. Właśnie podjechaliśmy pod nasz dom.
-Tak strasznie się za nim stęskniłam.! – wyszłam z auta szczęśliwa.
-Widzę, że się cieszysz z powrotu Violetto – spojrzał na mnie z uśmiechem tata wychodząc z samochodu.
-No pewnie! Bardzo! – byłam zachwycona.
-To wejdź do środka. Ktoś tam na ciebie czeka – uśmiechnął się mój tata, a ja szczęśliwa wbiegłam do środka.
-Olga! Ramallo! – przytuliłam ich bardzo bardzo mocno. Ramallo to asystent mojego taty, a Olga zajmuje się domem. Są dla mnie jak rodzina! <3
-Oj uważaj Violu bo zniszczymy ciasto, które dla ciebie upiekłam – uśmiechnęła się Olga.
-Dobrze. Wybacz, ale tak się za wami stęskniłam. – spoglądałam raz na Olgę raz na Ramallo.
-My również.! – odpowiedzieli równo.
-Bardzo się cieszymy, że wróciłaś. Stęskniliśmy się za tobą malutka – jeszcze raz uścisnęła mnie Olga.
-No więc teraz się sobą nacieszycie – wszedł do środka z uśmiechem mój tata.
-Tak. Pewnie! – uścisnęłam ich jeszcze raz. – Tylko kolejne rozstanie będzie podwójnie trudne – skrzywiłam się i spuściłam głowę.
-Aa Violu. Sądzę, że twój tata chce ci coś powiedzieć.. – wskazał Ramallo na mojego tatę.
-Co? – spojrzałam na tatę.
-Ah tak. Violu. Na chwilę obecną, plan jest taki, że zostaniemy tu już na stałe.! – na tę wiadomość nie mogłam opanować swojej radości. Rzuciłam się na tatę mocno go ściskając.

W tym samym czasie..

                                                 *Cami*

-Słuchaj, może teraz trochę skrócimy ten dźwięk? – zwróciłam się do Fran. Własnie miałyśmy próbę w Sali muzycznej w Studio 21. Niestety mieli ja również Ludmiła, Leon, Anders i Nati.
-Ej sorki sieroty, ale my tu mamy poważną próbę, a wasze jęczenie lekko nam przeszkadza – zwróciła się do nas z gardzącym uśmiechem Ludmiła.
-Wyobraź sobie, że twój zdarty głos niedoszłej „gwiazdeczki” też nam przeszkadza. – spojrzałam na nią krzywo.
-Po co wy w ogóle tu przychodzicie? Nie pojmujecie, że i tak nigdy nam nie dorównacie? – szyderczo spojrzał na mnie, Fran i Maxiego Leon.
-A żebyś się nie zdziwił! – rzucił Maxi.
-Dokładnie! – dodałam dostając olśnienia. – To się okaże. Dziś po zajęciach. Tutaj. Pojedynek Ludmiło. Zobaczymy czy jesteście tak dobrzy jak się uważacie – podeszłam do Ludmiły i prosto z mostu rzuciłam jej wyzwanie.
-Śmiesz w to jeszcze wątpić? – zaśmiała się.
-Ona w to nie wątpi. Ona to wie.! – dodała Fran.
-Jesteście żałośni. Sami chcecie się ośmieszyć. – podszedł do ans Leon.
-Nam to w przeciwieństwie do was nie grozi.! – dołączył Maxi.
Coś chciała powiedzieć jeszcze Nati i Andres, ale właśnie wszedł Antonio. Te Studio należało właśnie do niego.
-Ej dzieci! Co wy tu wyprawiacie? Przestańcie w końcu się kłócić i skupcie na swoich zajęciach. – patrzył raz na nas raz an nich.
-I własnie to próbujemy robić, ale.. – zaczął Leon.
-Nie  fatyguj się.  Jeśli czegoś nie potrafisz po prostu to przyznaj. A i Antonio przepraszamy – zwróciłąm się do Antonia, a on kiwnął glową. – Po lekcjach. Tutaj. Nie zapomnij – rzuciłam do Ludmiły i razem z Maxim i Fran wyszliśmy.