No heeejjj :)
Przepraszam Was strasznie, ze tak długo mnie nie było, ale postaram się to jakoś nadrobić. :) Wiecie jeszcze nie do końća ogarniam prowadzenie 2 blogów ;). Ale ten jest o mojej idolce, więc naprawdę bardzo mi na nim zależy i co mnie jeszcze bardziej motywuje do pisania :D
Po 1 : WOW! Mnie nie ma, a tu 100 wejść! :D Wow! Jak tak będziemy iść to, pobijemy światowy rekord! :PPP xddd taaa. chciało by sie, nie? :PPP
Serdecznie zapraszam na pierwszą część.
Co do komentarza to już zmieniłam wiek Angie :P Sama nw czemu taki dałąm ;p Ale serio to nie wiedziałam, że Ona ma 23 lata O_O :P
A więc <tym tym ty ryymmm< zapraszam na 1 część!!! :DD
(a i wyrazy na czerwono to linki do zdj, gifów albo piosenek itp ;p)
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Właśnie siedziałam w samolocie i próbowałam nie
zwymiotować. Nienawidzę latania samolotem! -,- Ale niestety z moim tatą to
występuje dosyć często.. Przeprowadzamy się praktycznie co kilka lat. Traktuje
mnie jak taką walizkę. I w ogóle,jak już tak narzekam, to jest strasznie nadopiekuńczy!
Nie pozwala mi chodzić do szkoly, wynajmuje mi guwernantki.. W ogóle nie mam kontaktu
z innymi ludźmi.. Często wydaje mi się, że jestem taką jego „księżniczką
zamkniętą w wieży” ;/ To jest okropne! I
w ogóle nie chce, żebym miała cokolwiek
wspólnego z muzyką. To przez mamę. No właśnie. Mamę.. Kiedy miałam 5 lat
zginęła w wypadku samolotowym. Zawsze noszę jej zdjecie w pamiętniku, który zawsze mam przy sobie. Była słynną i niezwykle utalentowaną
piosenkarką. Własnie leciała na występ. Może dlatego tak się boję latać
samolotem? W każdym razie wiem, że tata nie chce, żebym podzieliła jej los. A
sam praktycznie nic mi o niej nie mówi. A to bardzo przykre, bo ja tak za nią
tęsknię.. i mało pamiętam.. To smutna historia. No i jeszcze okropne jest to
kogo sobie wybrał na jej miejsce. Jade Lafontaine! Jest okropna! Zero mózgu, wielkie ego!
Typowa pusta tzw. „dziunia” z bogatej dzielnicy ;/ Nie cierpię takich pustych ludzi. Ale nic nie
poradzę. To wybór taty, który już i tak jest dla mnie surowy, mimo, że bardzo
mnie kocha..
-Violu? – wyrwał mnie z zamyślenia własnie on. German
Castillo. Mój tata. Słynny miloner. – Wszystko gra? – uśmiechnął się do mnie
ciepło.
-Tak, tak. Zamyśliłam się. – uśmiechnęłam się do niego.
-A dobrze się czujesz? – niepokoił się lekko, jak zwykle.
-Tak, tak. Na razie tak. – poprawiłam pas.
-A może przyniosę ci trochę wody? – zapytał podnosząc
się.
-Tak poproszę. – uśmiechnęłam się, a tata poszedł do tyłu
po szklanę wody.
Nagle zobaczyłam wysokiego bruneta, o piwnych oczach,
który się do mnie zbliżał.
-No hej – uśmiechnął się stając obok mojego siedzenia.
-Cześć. – odwzajemniłam uśmiech spoglądając na niego.
-Co słychać? – wydawał się bardzo sympatyczny.
-Wporządku, a u cb? – i przez chwilę naszła mnie taka
nadzieja, że w końcu uda mi się kogoś poznać.
-Też. Mówił Ci ktoś kiedyś, że jesteś śliczna? – słodko przechylił
delikatnie w prawo głowę, a ja lekko się zarumieniłam. I wtedy ta moja owa
nadzieja prysła. Mój tata przyszedł .. -,-
-Halo. Drogi chłopcze. Co ty mi tutaj robisz?? – podszedł
do nas i spoglądał raz na mnie, raz na tego chłopaka.
-Tato daj spokój – jęknęłam wywracając oczy.
-Cicho Violu –uciszył mnie spoglądając na tego chłopaka.
-No rozmawiam – uśmiechnął się przyjaźnie brunet.
-Z moją córką? – uniósł brew lekko zaczynając się złościć
mój tata.
-Ah, to pańska córka! Miło mi poznać! – uśmiechnął się
znów chłopak i wyciągnął dłoń do mojego, niestety nieugiętego taty.
-A mnie mniej. Proszę odejdź od niej i więcej nie
przychodź. – wskazał na siedzenia przed nami.
-Ale.. – pogubil się chłopak.
-Już! – powiedział lekko głośniej, a ten chłopak wykonał
rękami gest kapitulacji i odszedł.
-Tato! – jęknęłam. – I znów mi to robisz!! – spojrzałam na
siadającego tatę z wyrzutem.
-Mówiłem ci jż tysiąc razy, że to nie czas na chłopców. –
podał mi wodę.
-Ale ja mam już 17 lat! I nawet koleżanki nie mam żadnej.
O chłopaku już nie mówiąc. – wzięłam szklankę.
-Ho ho ho! Jakie zachcianki! Może jeszcze o tej szkole
wspomnisz? – złapał się pod boki.
-A tak.! Czemu mnie w końcu tam nie puścisz? Potrzebuję kontaktu
z innymi, przyjaciół.. – wymieniałam.
-I chłopaka. Tak? Violetto już tysiąc razy poruszaliśmy
ten temat. Poza tym to nie czas i
miejsce na takie rozmowy. – zaczął być już lekko podenerwowany.
-Jak zwykle –wywróciłam oczy biorąc łyka wody i ponownie
spoglądając w okno.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nom. Więc tak to wygląda. :) Taki krótki początek jej historii. Ogólnie to raczej chyba będzie bardziej podobne do filmowej wersji, ale jeszcze zobaczę jak to będzie wylądało :) To liczę na jakieś komki i dalsze wejścia ;) Paaapaaa ;***
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńA poza tym, to bardzo fajny rozdział!Zobaczysz na mojego bloga?http://violetta-to-wlasnie-ja.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń